To chyba najbardziej „wychodzona” adopcja w historii schroniska. Koki to pies z przeszłością – typ charakterny, problemowy, regularnie demoralizujący kolegów i koleżanki ze wspólnego boksu i do tego wracający z adopcji niczym bumerang, dlatego bardzo ostrożnie podchodziłyśmy do kwestii doboru nowego domu. Pewnego dnia w schronisku pojawiła się Pani Ewa i w zasadzie można powiedzieć że prawie w nim została na amen, bo tak często w nim bywała, że zastanawiałyśmy się czy nie wpisać jej do rejestru podopiecznych schroniska :) Wyznając zasadę, że kropla drąży skałę, nie zrażając się w ogóle naszym początkowym sceptycyzmem, Pani Ewa wydreptała sobie najpierw ścieżkę do serca Koki, a później całkiem pokaźną drogę dojazdową do naszych serc i podpisania umowy adopcyjnej. To historia o tym, że chcieć to móc, że z diabełka można zrobić aniołka i że każda potwora znajdzie swojego amatora <3 Pani Ewa stanęła na wysokości zadania i obdarzyła Koki miłością mądrą i dojrzałą – dającą wsparcie, realizację potrzeb, ale również wyznaczającą zasady i granice. Koki jest dziś psem szczęśliwym, kochanym, wybieganym i przede wszystkim rozumianym. Pani Ewo – gratulujemy, dziękujemy za cierpliwość, wytrwałość i wielkie serducho podarowane Koki !