W życiu niestety bywa tak, że dobre wiadomości przeplatają się ze złymi. Wczoraj odeszła od nas Kropka. Jej delikatny organizm nie przetrwał ekstremalnych przeżyć, jakie Kropce i jej mamie zafundował ich były „człowiek”. Ciężko pogodzić się z faktem, że w XXI wieku, w erze nieograniczonego dostępu do informacji i edukacji, zwierzęta wciąż cierpią przez ludzką ignorancję. To nie zły los tutaj zawinił, a człowiek. Kastracja / sterylizacja wciąż postrzegane są jako barbarzyństwo lub fanaberia. Hołduje się przekazywanym z pokolenia na pokolenie mitom lub chwilom radosnego uniesienia, kiedy na świat przychodzą małe słodkie puchate kulki. Zachwyty szybko mijają. Człowieczeństwo ulatnia się tylnymi drzwiami w kierunku schroniska / lasu / parku / przydrożnego rowu lub nad rzekę. Takich historii jak Kropki, są w Polsce tysiące. Póki jako społeczeństwo będziemy dawać ciche przyzwolenie na brak kastracji / sterylizacji zwierząt nierasowych, a później na rozpływające się w powietrzu mioty, to nigdy się nie skończy. Pamiętajcie o tym kiedy najdzie was ochota kupna labradora po promocji bez rodowodu, lub sąsiad „dla zdrowia” suki postanowi powołać do życia kolejny miot…