To był zdecydowanie najtrudniejszy miesiąc, z jakim przyszło nam się zmierzyć w trakcie paru lat naszej działalności … Miesiąc przepełniony poczuciem totalnej bezsilności i złości na niesprawiedliwość losu … W ciągu jednego tygodnia pożegnałyśmy trzech naszych byłych podopiecznych. Reksio i Maksiu od paru lat byli już nowych domach, zdążyli poczuć co to człowiek, któremu mogą bezgranicznie zaufać, własny kąt i poczucie bezpieczeństwa. Reksio dożył w swoim domu sędziwego wieku i odszedł do krainy wiecznych łowów otoczony najbliższymi. Maksiu przegrał walkę z nagłą chorobą, która w ciągu kilku dni, pomimo dramatycznej walki o jego zdrowie zrozpaczonych właścicieli, pozbawiła życia pełnego energii młodego psa. Niko był w nowym domu od niedawna … tak naprawdę nie zdążyłyśmy się nawet podzielić z Wami wspaniałą wiadomością że nasz legendarny Pan Parówek ma wreszcie tak długo wyczekiwany dom … Wielką euforię związaną z adopcją Pana Parówka nagle zastąpił szok i niedowierzanie … Do dnia dzisiejszego nie umiemy sobie odpowiedzieć na pytanie dlaczego tak musiało się stać i dlaczego psu, który tak bardzo czekał na dom, nie dane było się nim dłużej nacieszyć … Pewne pytania pozostaną na zawsze bez odpowiedzi, a pewne historie bez happy endu .