Pożegnałyśmy Saszę … Prowadzenie adopcji to ciągła walka z czasem – z czasem zanim pies straci nadzieję, z czasem który nieubłagalnie upływa sprawiając, że schronisko okazuje się być czasami ostatnią przystanią w psim życiu. Żegnając Saszę nie mamy mimo wszystko poczucia przegranej. Zdążyłyśmy pokazać mu, że człowiek to dobra istota, że spacery u jego boku to fajna sprawa. Z tygodnia na tydzień obserwowałyśmy jak ten nieufny i zamknięty w sobie pies otwiera się na grono zaufanych mu ludzi. Chadzał własnymi, niekoniecznie wydreptanymi ścieżkami i ufał tylko wybranym. Cieszymy się, że udało się nam zasłużyć na jego zaufanie, takie piękne psie metamorfozy nadają naszej pracy sens. Mamy nadzieję, że udało nam się stworzyć Saszy namiastkę domu i ostatnie trzy lata były dla niego czasem kiedy czuł się szczęśliwy i bezpieczny. Dobranoc Sasza …